Lofty Platinum – wizja architekta

Od kilku miesięcy na prośbę Doroty Jarodzkiej-Śródki, autora projektu modernizacji Loftów Platinum i prezesa Archicomu, realizuję krótkie filmy, przedstawiające sylwetki artystów, których twórczą działalność można podziwiać w oddanych już do użytku loftach.

Tym razem umówiliśmy się osobiście na krótką wycieczkę po budynku oraz rozmowę o znaczeniu sztuki w działalności Archicomu. Zapraszam do obejrzenia filmu oraz przeczytania znajdującego się poniżej obszernego wywiadu z Dorotą Jarodzką-Śródką.

Ł.Ś.: Gdzie jesteśmy?

D.J-Ś.: Jesteśmy na niedawno odnowionym dziedzińcu przy ul. Inowrocławskiej 21. Przed nami budynek z charakterem, XIX-wieczna destylarnia braci Wolff, obiekt, który postanowiliśmy przekształcić i przywrócić współczesnym mieszkańcom Wrocławia. Za mną widać charakterystyczne i zdecydowane detale architektoniczne. Ceglana elewacja jest wyrazem kunsztu dawnych rzemieślników. Piękne detale, podparapetniki, całość  rozrzeźbiona żółtym i czerwonym kolorem, pilastry, gzymsy – to wszystko świadczy o ich niezwykłych umiejętnościach.

Jako architekci nie chcieliśmy tego zakłócić, chcieliśmy podkreślić ten charakter, wprowadziliśmy tu w związku z tym przeszkloną nadbudowę, która nie zakłóca kompozycji całego założenia, wydobywając jednocześnie  piękny, historyczny szczyt. Balkony zostały oparte na wzorze starych, industrialnych balkoników. Uzyskanie ich lekkości we współczesnym materiale polegało na wprowadzeniu szeregu detali, kątowników, ściągów, elementów kutych, które swoim bogactwem i kunsztem miały nawiązać do charakteru i splendoru frontowej elewacji. Również wejście, ozdobione balustradą i daszkiem, z elementami kutymi, jest podkreśleniem reprezentacji tego obiektu od strony wejścia głównego.

Zupełnie inaczej, w sposób bardzo zdecydowany i surowy przedstawia się elewacja północna, gdzie dominuje charakterystyczny rytm niewielkich okien. Zachowaliśmy i uszanowaliśmy te dwa oblicza obiektu.

Ł.Ś.: Co was zainspirowało przy projektowaniu tego budynku?

D.J-Ś.: Architekt, przystępując do projektowania, szczególnie takiego obiektu zabytkowego, szuka inspiracji, kontynuacji myśli historycznej lub czegoś, co znajdzie we wnętrzu. Kiedy po raz pierwszy weszliśmy do opuszczonej ruiny, zobaczyliśmy przepiękną klatkę schodową z duszą, w której mieściła się stara, industrialna winda. To była nasza inspiracja. Zresztą zobaczmy sami.

Ł.Ś.: Gdzie teraz jesteśmy?

D.J-Ś.: Stoimy przed klatką schodową, która jest z duszą dosłownie i w przenośni. Zdecydowaliśmy się tu na ażurową siatkę, przeszkloną kabinę windy z pięknymi detalami poręczy, które nie dość, że są wykończone malarsko, to także ich specyficzne okrągłe zakończenie zostało starannie przemyślane pod kątem całego wnętrza. Widzimy też odkrytą cegłę i oryginalne podciągi żelbetowe, które po renowacji musieliśmy poddać specjalnym zabiegom, żeby zachowały swój charakter. Również te dwie mocne, czarne rury, które można zaobserwować, odkryte zgodnie z industrialnym charakterem, są po prostu wentylacją biegnącą z garaży. Ceramiczne posadzki są kontynuacją cegły klinkierowej, która jest charakterystyczna dla zewnętrznej elewacji. Zapraszam na ostatnie piętro.

Ł.Ś.: W tej chwili jesteśmy na dachu starego obiektu?

D.J-Ś.: Tak, to dach starego obiektu, teraz jest to dodatkowe piętro wykorzystane na przeszklone penthouse’y. Przed nami szczyt starego budynku, który od frontu stanowi dominantę pięknej, ceglanej elewacji, natomiast od wnętrza staraliśmy się zachować klimat starego tynku, podbiliśmy to wykończeniem posadzki i kwiatami, nawiązując do charakteru starych, XIX-wiecznych budowli.

Ł.Ś.: Od jakiegoś czasu realizujemy wspólnie cykl krótkich filmów pokazujący rozmach, z jakim wprowadzono działania artystyczne w przestrzeń tych loftów. Skąd ten pomysł?

D.J-Ś.: Lofty kojarzą się zwyczajowo z bogatym życiem artystycznym, kafejkami, miejscami, gdzie ludzie się spotykają i gdzie na bieżąco coś się dzieje. Podejmując się renowacji tego wyjątkowego budynku, a jednocześnie mając świadomość, że przyszła funkcja będzie funkcją przede wszystkim mieszkaniową, chcieliśmy – jako architekci, ale i jako szefowie firmy o tradycjach artystycznych – znaleźć kompromis między tym, co widzieliśmy chociażby w The Distillery Historic District w Toronto, w Kanadzie, a adaptowaną na obiekt mieszkalny  starą stacją  transformatorowa  w Helsinkach, w Finlandii. Te dwa miejsca dzieli wyraźny kontrast między tętniącym życiem i sztuką miejscem a swego rodzaju zamkniętym muzeum dostępnym tylko dla mieszkańców. Chcieliśmy to jakoś pogodzić.

Ł.Ś.: W jaki sposób?

Jako architekt prowadzący temat wpadłam na pomysł doprowadzenia do mariażu architektury ze sztuką. Jeśli z uwagi na przyszłą funkcję sztuka nie mogła przychodzić regularnie z zewnątrz, należało ją tu umiejętnie osadzić, a następnie w miarę możliwości udostępnić, chociażby przez wydzielenie dostępnych dla wszystkich przestrzeni komercyjnych [więcej na ten temat zob. https://archicom.pl/blog-firmowy/2012/12/03/lofty-platinum-juz-tetnia-zyciem/]. Stąd zaproponowałam współpracę wrocławskim artystom. Już na etapie budowy zorganizowano w naszych wnętrzach głośną wystawę siedmiorga artystów pod wspólnym tytułem „W pionie, w poziomie, w przestrzeni” [zob. https://archicom.pl/blog-firmowy/2012/03/15/sukces-wystawy-w-przestrzeni-wroclawskich-loftow/]. Wystawa ta, niestety, miała charakter tymczasowy.

Ł.Ś.: Tak, ale nie wszystkie działania artystyczne w tym budynku mając charakter tymczasowy.

D.J-Ś.: Dokładnie. W chwili obecnej znajdujemy się w Klubie Mieszkańca, gdzie nawet drzwi wejściowe i stary stół bilardowy zostały poddane renowacji artystycznej, która jest ściśle związana z tematem znajdującego się obok malarstwa ściennego. Widoczny na ścianie napis „Tricot” jest starannie wykonaną reprodukcją oryginalnego neonu, który po zdjęciu z budynku przekazaliśmy do wrocławskiego muzeum. Klub powstał, aby mieszkańcy mogli się tu spotykać, oglądać filmy i w artystycznej atmosferze zainicjować być może wydarzenia związane ze sztuką, spotkania, dyskusje, wernisaże etc., zwłaszcza że wielu artystów i architektów będzie tu mieszkać.

Znajdujące się w całym budynku betony na ścianach i podciągach zostały wykonane przez specjalizującego się w tym zakresie artystę plastyka. Tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale ich charakter różni się w zależności od piętra, wielkości powierzchni i stopnia naświetlenia. Zaprojektowaną przez architektów informację wizualną także wykonał artysta plastyk, podkreślając surowość oraz industrialność obiektu.

Ze względu chociażby na swój rozmiar duże zainteresowanie budzi znajdująca się na północnej elewacji potężna rzeźba. Charakterystyczny rytm okien przerwaliśmy wielkim panneau obramionym szkłem, i w tej przestrzeni osadziliśmy artystyczną imitację przemysłowego żurawia, który mógł swego czasu wciągać na piętra beczki z winem. Tu nawet w garażach wprowadziliśmy kolor oraz specyficzne oznakowania miejsc parkingowych, które w popularnych budynkach wielorodzinnych raczej nie mają miejsca. Na elewacji głównej powstać ma jeszcze piaskowcowy napis, upamiętniający rok i autora renowacji –  Archicom 2012.

Ł.Ś.: Czy jest jakaś realna szansa na kontynuację tych działań?

D.J-Ś.: Liczymy, że tymi działaniami udało nam się – czy uda – zarazić obecnych i przyszłych lokatorów i że dzięki swej otwartości zorganizują oni jeszcze niejedną wystawę, korzystając z nieprzypadkowo zachowanej przestronności holi czy znajdujących się w nich specjalnie  zaprojektowanych do celów ekspozycyjnych wnęk.

About Author

Lukasz