Biorę odpowiedzialność za to co lubiłem i lubię

Zawsze lubiłem północny wschód Wrocławia nad rzeką. Tu grało się w piłkę przy moście Warszawskim i zjeżdżało na łeb na szyję z góry Cymberasa (zwanej przez innych Kilimandżaro). Zimą jeździło się na łyżwach doczepianych do butów kluczem. Obecnie siedząc nad wodą na starej, zardzewiałej barce remontowej, zacumowanej naprzeciwko silosów z cementem, dochodzi nas huk metalowych urządzeń. Co dziwne, na słupkach rzecznych przyglądają się wszystkiemu czaple siwe. Ten kontrast jest dosyć
intrygujący.

Może też dlatego, choć w znacznej mierze przez przypadek, gdy znaleźliśmy w tej okolicy
piękny teren nad samą rzeką – wciśnięty między stare dęby i akacje, ale zdewastowany przez przemysł – przyszedł nam pomysł, by uratować to miejsce przed dalszą degradacją. Złożyliśmy wniosek do Studium Przestrzennego Zagospodarowania Wrocławia o zmianę funkcji przemysłowej na mieszkaniową.

Dzisiaj, po blisko pięciu latach, zaczęliśmy realizować ideę, która przeobrazi krajobraz tego miejsca. Budowanie zupełnie nowego i – co więcej – odrębnego fragmentu miasta jest z wielu powodów sporym wyzwaniem, ale towarzyszące nam przemyślenia znajdują swoje odbicie w dawniejszych dziejach Wrocławia.

Otóż Wrocław, podobnie jak inne historyczne miasta, zawsze posiadał swoje satelitarne, podmiejskie osady, które z jednej strony zapewniały ich mieszkańcom spokój, a z drugiej gwarantowały bliskość tętniącego życiem centrum. Karłowice, Psie Pole czy Leśnica – z ich charakterystycznymi ryneczkami – są tego doskonałym przykładem. Tego rodzaju miejsca kreują poczucie lokalnej przynależności.

W chaotycznej i nie do końca określonej powojennej historii Wrocławia tej świadomości mieszkańcom trochę brakowało. Dopiero teraz, w czasie intensywnego
rozwoju i rosnącej jakości życia, ta potrzeba utożsamiania się z miejscem zamieszkania budzi się w nas na nowo. I jako architekci, i jako deweloperzy chcemy być pewni, że realizując tak duże założenie, a przy tym kreując zupełnie nową przestrzeń dla mieszkania, pracy i rozrywki, taką potrzebę rzeczywiście zaspokajamy.

Miejsca dla urzeczywistnienia tej idei nie brakuje. Jak okiem sięgnąć roztacza się zieleń starych parków i okolicznych lasów (vide las Strachociński, zwany też pięknie Smoczym Lasem). Rowerem nad rzeką mamy dostępny Wrocław od wschodu aż do Urazu. Z kolei przez jaz Bartoszowicki i dalej koło wyspy Opatowickiej i ZOO dojedziemy do placu Grunwaldzkiego. W bezpośredniej odległości znajdują się Stadion Olimpijski i Hala Stulecia.

Realizacja ciągnących się wzdłuż Odry pierwszych budynków mieszkalnych z usługami w parterze zaczyna się starym parkiem o powierzchni około jednego hektara. Zestawienie położonych nad wodą mieszkań z zagospodarowanymi wzdłuż nabrzeża barkami da pierwszy obraz tego całkowicie nowego i sporego obszaru urbanistycznego. Rozwijanie idei nadrzecznego bulwaru – biegnącego docelowo do skrzyżowania z ulicą Cementową, gdzie powstanie spory rynek wielkości placu Solnego – jawi nam się jako niezwykle fascynujące wyzwanie.

Zobacz jak tam jest pięknie! Film Łukasza:

http://www.youtube.com/watch?v=OpviwYUoMTk

 

About Author

Kazimierz Śródka

Ukończenie Technikum Samochodowego uzupełniało – dla mnie w sposób bardzo naturalny – moje późniejsze studia architektoniczne na Politechnice Wrocławskiej. Oba kierunki łączy mocno technika i design. Te zainteresowania przeniosły się na założone na początku lat 90-tych warsztaty Archicomu, gdzie powstało wiele detali architektonicznych dla realizowanych przez nas obiektów. Wreszcie ukończona na Architekturze specjalizacja urbanistyczna (I nagroda Towarzystwa Urbanistów Polskich w Warszawie w 1982 r. za dyplom) domyka dla mnie całą przestrzeń architektoniczną – od krajobrazu do najmniejszego detalu użytkowego. Fascynującą przygodą naszego pokolenia stało się uczestnictwo w totalnych przemianach współczesnego świata. Od budownictwa blokowego tworzonego drewnianym ołówkiem na kalce (w tym przełącznik światła jako najbardziej zaawansowany technicznie element) po metody trójwymiarowego projektowania komputerowego zaawansowanych technicznie obiektów – to droga przemian społecznych i technologicznych, którą jako firma przeszliśmy przez ostatnie lata. Nie zmieniło się jedno: że ludzie, dla których projektujemy i budujemy, nadal potrzebują – czy w pracy, czy w domu – przestrzeni bezpiecznych, funkcjonalnych i estetycznych. W życiu prywatnym pasjonuję się motoryzacją: od 18-ego roku życia jeżdżę na motocyklach, a kiedy mogę, składam i przywracam do życia stare samochody. Bliska jest mi woda, od kiedy pamiętam, pływam kajakiem, łódką, nurkuję.